Seszele to świetna destynacja na egzotyczny wyjazd z dziećmi – prawie nie występują tam groźne tropikalne choroby, jest bardzo bezpiecznie i zdecydowanie czyściej niż w Azji Południowo-Wschodniej, a różnica czasu w stosunku do Polski to tylko 2 godziny w okresie letnim! Wakacje na Seszelach to jak dotąd najlepsze nasze wakacje z dzieciakami! Wróciliśmy oczarowani! 🙂

Kiedy wylatywaliśmy na te rajskie wyspy Basia miała skończone 9 miesięcy, a Henio 3,5 roku. Post jest bardziej o niemowlaku, bo po kilku egzotycznych podróżach z Heniem wydaje mi się, że trzylatek to jest już duży gość, nie ma jakichś szczególnych potrzeb i wszędzie się odnajdzie 😉

PRZYGOTOWANIA

SZCZEPIENIA

Nie ma szczepień obowiązkowych, którym należy się poddać przed wyjazdem na Seszele.

ZALECANE są szczepienia przeciw:

– wirusowemu zapaleniu wątroby typu A (można szczepić po ukończeniu 1 r. ż);
– wirusowemu zapaleniu wątroby typu B;
– błonicy, tężcowi oraz polio;
– wściekliźnie (jeśli ktoś zamierza mieć kontakt z dzikimi zwierzętami).
– durowi brzusznemu (można szczepić po ukończeniu 2 r. ż).

Małe dzieci, poniżej pierwszego roku życia, nie kwalifikują się do większości szczepień podróżnych. Należy przede wszystkim dopilnować żeby dziecko otrzymało wszystkie obowiązkowe i zalecane szczepienia zgodnie z polskim kalendarzem szczepień, bo w dużej mierze pokrywają się one ze szczepieniami obowiązkowymi i zalecanymi w wielu krajach.

Basia wyjeżdżając na Seszele była zaszczepiona przeciwko:  gruźlicy, błonicy, tężcowi, polio, zakażeniom wywoływanym przez Hib, WZW B, pneumokokom i rotawirusom. Dodatkowo dostała szczepionkę Nimenrix przeciwko meningokokom grupy A, C, W i Y czyli całkiem sporo z listy zalecanych szczepień miała zrobione. Wszystkie te szczepienia zrobiliśmy jeszcze przed wyjazdem do Tajlandii (kiedy wylatywaliśmy miała skończone 4 miesiące).

Henio, oprócz powyższych miał zrobione dodatkowo szczepienia przeciwko WZW A i meningokokom grupy B (Bexsero).

Co z pozostałymi szczepieniami, które są rekomendowane, a na które zaszczepić nie możemy? Nic. Wybierajmy kraje, w których choroby tropikalne nie występują, albo występowanie jest związane z przebywaniem na określonych terenach (np. w dżungli) i tam oczywiście z dzieckiem nie jeźdźmy.

APTECZKA 

O tym co zapakować do apteczki na egzotyczny wyjazd z dziećmi przeczytacie tutaj.

LOT

Lecieliśmy liniami Qatar Airways na Mahe z przesiadką w Doha. Loty i przesiadka trwały odpowiednio: 5h35 + 1h40 (2h40 powrót) transfer + 5h35. Wystartowaliśmy po 18:00 czasu polskiego, a dolecieliśmy nad ranem tamtejszego czasu. Po wylądowaniu na Mahe czekaliśmy jeszcze 4h na lotnisku na kolejny lot – na Praslin. Powrót do Polski był zaplanowany również na noc, ale podróż miała być krótsza, bo wracaliśmy już z Mahe.

W związku z tym, że loty odbywały się nocą, mieliśmy nadzieję, że dzieciaki większość czasu prześpią. I rzeczywiście droga na Seszele minęła nam wyjątkowo dobrze – Basia spała sporą część lotu, Henio mniejszą, ale on nawet jeśli nie śpi nie jest już tak wymagający jak niemowlę.  Mimo, że podróż była długa wcale nie byliśmy jakoś szczególnie wyczerpani.  Z powrotem liczyliśmy na podobny obrót sprawy, ale tym razem snu było bardzo mało. Basia sporo marudziła, nie pasował jej półmrok w samolocie, trochę trzeba było się nagimnastykować żeby tę podróż przetrwać.

Co robimy jak niemowlak się nudzi?

Zmieniamy maluchowi miejsce – trochę na siedzeniu, trochę w kołysce, na podłodze. Trochę spacerujemy. Próbujemy uśpić – na rękach, w nosidle. Dajemy różne przekąski. Zmieniamy non stop zabawki. Nie jest to niestety oglądanie filmu z lampką wina w dłoni, ale wszystko do przeżycia 😉

Nie zdarzyło nam się żeby nasze dzieci dużo płakały, żeby nie dało się ich uspokoić. Nie widzieliśmy też takich sytuacji u innych dzieci więc nie demonizujcie samego lotu, nie bójcie się, po prostu trzeba spróbować – może dzieci Was zaskoczą? 😉

Kołyska dla niemowlaka

Na lotach długodystansowych dla niemowlaków przewidziane są specjalne kołyski, zapinane na ścianie przed niektórymi fotelami. W różnych liniach są różne zasady, ale w Qatarze z kołyski może skorzystać dziecko o wadze nie większej niż 14 kg i nie dłuższe niż 76 cm. Kołyskę można zarezerwować telefonicznie w biurze obsługi linii, ale tylko do 72 h przed lotem, później zostanie ona przydzielona jeśli będzie dostępna. Zazwyczaj nie ma tłumu lecących niemowlaków, więc nie powinno być  problemu, ale lepiej zarezerwować.

Start i lądowanie

Przed startem i lądowaniem warto dzieciom dokładnie wyczyścić nosek (wodą morską w sprayu i fridą),  a nawet podać profilaktycznie krople do nosa.

Żeby wyrównać ciśnienie w uszach podajemy coś do picia albo do jedzenia.

NASZA TRASA

Przylecieliśmy na Mahe i od razu stamtąd mieliśmy kolejny samolot na Praslin, gdzie spędziliśmy 4 noce. Następnie kolejne 4 na La Digue i ostatnie 3 na Mahe. Na dwóch pierwszych wyspach spaliśmy w apartamentach z kuchnią (self-catering apartments), a na ostatniej w hotelu.  Dokładny plan podróży znajdziecie tutaj: Seszele na własną rękę – plan podróży i koszty.

PRZEMIESZCZANIE SIĘ

Wyspy, na których się zatrzymaliśmy są położone w niewielkiej odległości od siebie więc przerzuty były bardzo szybkie i mało uciążliwe. Na 2 wyspach wynajmowaliśmy samochód, a na jednej poruszaliśmy się na rowerach. W sumie:

6 x jechaliśmy taksówką
2 x płynęliśmy motorówką
2 x płynęliśmy promem
1 x lecieliśmy samolotem
3 dni jeździliśmy wynajętym samochodem

SAMOCHODY

Samochód wypożyczaliśmy 2 razy – na Praslin (2 dni) i na Mahe (1 dzień). Za każdym razem na bieżąco – tego samego dnia lub dzień wcześniej wieczorem, ale lepiej zrobić to z 1-2 dniowym wyprzedzeniem, zwłaszcza w jeśli planujemy wypożyczyć auto na weekend.

Samochody przyjeżdżały z fotelikami, nie było z tym problemu, nie trzeba było wcześniej ich rezerwować.

ŁÓDKI

Dwa razy płynęliśmy promem – na Seszelach są one bardzo komfortowe. Przed wyjazdem przeczytałam w kilku miejscach, że w zależności od pory roku i fal na promach może bardzo bujać, do tego stopnia, że mnóstwo ludzi wymiotuje na pokładzie. W pierwszej połowie maja promem płynęło się całkiem spokojnie. Trochę bujało, ale pewnie gdybym wcześniej o tym nie czytała, zupełnie nie zwróciłabym na to uwagi.

Raz wynajęliśmy motorówkę żeby dostać się z Praslin na wyspę Curieuse, gdzie mieszkają żółwie olbrzymie. Dużo pływaliśmy różnej wielkości łódkami w Tajlandii więc dzieci są już przyzwyczajone i taka wycieczka to była sama frajda! Zwłaszcza Henio uwielbia taki środek transportu 🙂


ROWERY

To były pierwsze nasze wakacje, podczas których spędziliśmy sporo czasu na rowerach. Dzieci były zachwycone!

Na La Digue wszyscy poruszają się na dwóch kółkach, transport pojazdami spalinowymi jest ograniczony do minimum. Na miejscu od ręki bez problemu wynajmiecie rower z krzesełkiem dla dziecka (kosztował 30 zł / dzień). Nie ma niestety przyczepek dla niemowlaków, ale z uwagi na to, że ruch był minimalny zdecydowaliśmy, że Basia będzie jeździć w nosidełku.

KLIMAT 

Czy dziecku nie będzie za gorąco?

Temperatura w okresie, w którym byliśmy czyli w sezonie sięgała 30-32 stopni czyli nie aż tak dużo, przy czym na Seszelach jest bardzo duża wilgotność co sprawia, że wydaje się cieplej. Ale jeśli spędzacie czas głównie na plaży, gdzie zawsze jest powiew wiatru, to nie ma problemu. Basi zdecydowanie się podobało!

W Tajlandii, kiedy miała 4 miesiące było jej trudniej więc staraliśmy się żeby drzemki odbywały się w klimatyzowanym pokoju. Tym razem w większości spała w wózku albo gdzieś w drodze.

SEN

ŁÓŻECZKA

Łóżeczka były dostępne we wszystkich miejscach , w których się zatrzymaliśmy i były bezpłatne.

JETLAG

W okresie kiedy w Polsce obowiązuje czas letni różnica czasu pomiedzę naszym krajem a Seszelami wynosi 2h! Problem jetlaga w ogóle tu nie istnieje, co czyni tę destynację jeszcze atrakcyjniejszą jeśli chodzi o podróżowanie z dziećmi.

JEDZENIE

INNA FLORA BAKTERYJNA 

Seszele leżą w Afryce, więc podobnie jak przed podróżami w Azji można się obawiać innej flory bakteryjnej i ewentualnego zatrucia. Podczas pobytu tam stwierdziliśmy, że jest jednak zdecydowanie czyściej niż w Azji Południowo-Wschodniej. Jeśli ktoś boi się jechać do Tajlandii czy Indonezji właśnie z tego powodu to warto rozważyć właśnie Seszele!

Mimo, że wydawało się czysto trzeba zachować podstawowe środki ostrożności.

Co możemy zrobić?

Na kilka dni przed wyjazdem zaczynamy podawać dzieciom probiotyki (my podajemy Dicoflor w kropelkach) i kontynuujemy przez cały pobyt.

Poza tym oczywiście pilnujemy żeby dziecko nie brało do buzi rzeczy z podłogi, nie puszczamy dziecka raczkującego w miejscu gdzie jest ewidentnie brudno. Basia podczas pobytu oblizała co nieco i zjadła sporo piasku na plaży, ale na szczęście nie odbiło się to jakoś negatywnie na zdrowiu .

MLEKO

Jeśli dziecko pije mleko z piersi to jest łatwo!

Więcej zachodu mamy jeśli jest na mleku modyfikowanym i tak było u nas.
Zabraliśmy mleko na cały wyjazd, z lekkim zapasem. Do tego 3 większe butelki na mleko, 1 mniejsza butelka na wodę i bidon. Poza tym płyn do mycia naczyń, gąbeczkę i wyparzacz do butelek.

Czy wyparzacz jest konieczny?

Tak jak pisałam w poście o Tajlandii, uważam, że jeśli zabieramy malutkie dziecko w miejsce z inną florą bakteryjną i konieczna jest szczególna dbałość o higienę to warto zabrać i wyparzacz. Nie zabraliśmy go do Indonezji i po dwóch dniach wyparzania butelek wodą z czajnika kupiliśmy go na Bali.

SPECJALNE JEDZENIE DLA DZIECI

Przyznam szczerze, że nie spojrzałam w sklepach czy są kaszki i słoiczki z jedzeniem dla niemowląt, ale wydaje mi się, że je widziałam. Były za to ogromne ilości mleka modyfikowanego.

Czy brać jedzenie z Polski?

Zabraliśmy 8 większych słoiczków z zupkami i musy owocowe w tubkach, chyba właśnie dlatego zupełnie nie interesowało mnie to czy jest coś do kupienia na miejscu. Oprócz tego wzięliśmy też płatki owsiane i kaszę jaglaną, którą przygotowywaliśmy na śniadanie dla wszystkich (bo Henio lubi), w w tym dla Basi.

NORMALNE JEDZENIE

W restauracjach wszędzie jest zachodnie jedzenie, zwłaszcza śniadania kontynentalne – jajecznica, omlet, pankejki i wiele innych, o włoskie makarony też nietrudno i to właśnie najczęściej zamawialiśmy dla dzieci. Poza tym zjadały ewentualnie coś z naszego talerza.

W take-awayach też znajdą się rzeczy dla dzieci – m. in. były naleśniki takiego typu jak robimy w Polsce.

KRZESEŁKA DO JEDZENIA

Były praktycznie wszędzie – we wszystkich restauracjach, w których jedliśmy, a nawet w jednym take-awayu!

AKCESORIA DO JEDZENIA

Dla większego niemowlaka warto zabrać ulubiony talerzyk i sztućce, chociaż ja tym razem akurat o tym zapomniałam.

WÓZEK

Czy wózek się przydaje?

Tak. Pisałam już wcześniej, że nie wyobrażam sobie żeby pojechać na taką wyprawę bez wózka. Nie zawsze będzie Wam potrzebny i nie zawsze będzie możliwość jego użycia (np. ze względu na teren), ale w wielu miejscach się przyda – na lotnisku, w hotelach, na basenie i na plaży, choćby nawet po to żeby uśpić malucha i żeby sobie w nim spał.

Na Mahe i Praslin nie pokonywaliśmy dużych dystansów (nie ma chodników, droga jest wąska), ale w miasteczku obok plaży Cote d’Or wózek się przydał. Z kolei na La Digue, gdzie ruch kołowy jest ograniczony możecie swobodnie spacerować wózkiem po całej wyspie.

Jaki wózek zabrać?

Najlepiej taki z dużymi pompowanymi kołami, ze względu na teren, bo nie zawsze będzie on łatwy. My zabraliśmy Baby Jogger City Mini GT, który sprawdził nam się już w Tajlandii. Jesteśmy z tego wózka bardzo zadowoleni. Można nim przejechać nawet trochę po plaży.

Jak przetransportować wózek?

Transport wózka macie w cenie biletu lotniczego dla niemowlaka (bo za niemowlę zawsze jest jakaś minimalna opłata, my płaciliśmy tym razem 330 zł). Musicie zgłosić wózek przy odprawie, ale oddajecie go dopiero przy wejściu do samolotu. My dostaliśmy go z powrotem w miejscu docelowym czyli na Mahe, a nie w miejscu przesiadki.

NOSIDŁO

Nosidło na takiej wyprawie jest konieczne!

W podróży korzystamy z niego już od momentu wejścia do samolotu, kiedy musimy oddać wózek i później podczas transferu (bo wtedy najprawdopodobniej wózka nie dostaniecie – odbierzecie go dopiero w miejscu docelowym).

Na miejscu przydało nam się w wielu sytuacjach – zwłaszcza podczas transferów promami i na La Digue, gdzie poruszaliśmy się rowerem i często musieliśmy dojść kawałek do plaży.

Mamy nosidło regulowane polskiej firmy Kavka.

LEŻACZEK

Leżaczek Baby Bjorn bardzo nam się przydał w Tajlandii. Wtedy Basia jeszcze samodzielnie nie siedziała więc używaliśmy go w pokoju hotelowym, nad basenem, w restauracjach. Tym razem dość długo zastanawialiśmy się czy go zabierać i w końcu zdecydowaliśmy, że może się przydać w sytuacji kiedy np. będziemy ją chcieli trochę zatrzymać w jednym miejscu, ale Basia grzecznie sobie siedziała na kocyku i nie urządzała żadnych swawolnych wycieczek 🙂 Raczkować zaczęła tuż po przyjeździe do domu! Leżaczek na Seszelach zupełnie nie był potrzebny. Ale to kwestia indywidualna. Henio był na podobnym etapie rozwoju ruchowego kiedy byliśmy z nim w Indonezji i leżaczek bardzo się przydał.

PRZEWIJANIE

PIELUCHY

Pieluchy i mokre chusteczki, a także podstawowe kosmetyki do pielęgnacji dzieci znajdziecie w każdym sklepie – także na najmniejszej wyspie czyli na La Digue.

My zabraliśmy trochę pieluch z Polski, resztę dokupiliśmy na miejscu. 

ZABAWKI 

Co ze sobą zabrać?

To co dziecko lubi 🙂 Po 3,5 latach z Heniem już wiemy, że podczas każdej podróży jest to coś innego.

Basia
W tym wieku to głównie grzechotki i gryzaki. Oprócz tego fajnie sprawdziło nam się silikonowe wiaderko Scrunch Bucket i kubeczki do przelewania wody (wiele firm je produkuje).

Henio

Henio przez cały wyjazd kolorował 😉 Ale zabraliśmy też nasze ulubione klocki wafle firmy Marioinex.

Dla obydwojga zabraliśmy też pompowane koła do pływania w basenie. Fajnie sprawdzają się zwłaszcza te koła dla maluszków, w których jest siedzisko. Teraz można je kupić w przeróżnych formach i kształtach 🙂

CODZIENNA KĄPIEL

Jeśli mieliśmy w danym miejscu wannę, to Basię kąpaliśmy w niej, jeśli nie to pod prysznicem. Pilnowaliśmy przy tym żeby nie piła wody.

OPALANIE I KĄPIELE W MORZU / NA BASENIE

8 z 11 dni spędziliśmy na plażach, tylko przez ostatnie 3 dni mieliśmy basen. Przy większości plaż na Praslin i La Digue nie ma toalet, prysznica, właściwie żadnej infrastruktury. Często też nie ma żadnej restauracji.

Plaże, które odwiedziliśmy były łatwo osiągalne – albo można było blisko podjechać samochodem, rowerem, ewentualnie kawałek dojść pieszo. Pozostało jeszcze wiele takich, do których prowadził np. godzinny trekking. Nie zdecydowaliśmy się pójść, zostawiliśmy je sobie na następny raz 😉

Na plażach i później na basenie staraliśmy się wybierać miejsca zacienione, dokładnie smarować kremem z filtrem mineralnym 50 spf., pilnować żeby dzieci miały ubrane kapelusze. Zazwyczaj ubieramy im kostiumy z ochroną przeciw promieniom uv, ale tym razem było tak wilgotno, że nie było im w nich zbyt wygodnie i praktycznie cały wyjazd nie były używane.

Dzieciakom się bardzo podobało, a Basi wyjątkowo smakował seszelski piasek 😉

KOMARY I MUSZKI PIASKOWE

KOMARY 

Komarów było dużo, zwłaszcza na La Digue, gdzie mieliśmy domek w ogrodzie. Było ich tyle, że zrezygnowaliśmy z siedzenia na zewnątrz wieczorami. W hotelu na Mahe nie było ich wcale, ale to dlatego, że na terenie całego obiektu były rozpylane repellenty. Na Praslin nie było ich chyba dużo, ale mieliśmy wielki apartament i wieczory spędzaliśmy w środku.

Na Seszelach w ogóle nie występuje malaria, ale niestety od kilku lat pojawiają się przypadki dengi. Przed wylotem czytałam relacje na blogach, w których napisane było, że denga nie występuje, ale kiedy zaczęłam bardziej drążyć temat to okazało się, że wraz z otwarciem lotów bezpośrednich z krajów Afrykańskich dotarła i na Seszele. 

Co można zrobić? Przede wszystkim trzeba zadbać o to żeby zminimalizować ilość ukąszeń:

1) Unikać przebywania na zewnątrz po zmroku, co w przypadku niemowlaka może być wykonalne (chociaż denga przenoszona jest też przez komary żerujące w dzień).
2) Nosić wieczorem ubrania z długimi rękawami i nogawkami.
3) Dokładnie sprawdzić pokój przed położeniem się spać, pilnować żeby wieczorem okna i drzwi były pozamykane.
4) Spać pod moskitierą (ale ostatecznie nie spaliśmy).
5) Stosować repellenty na komary. W przypadku niemowlaków odpada stosowanie Muggi z deet. My mieliśmy plasterki Mosbito i naklejaliśmy je na łóżeczku i wózku. 

My byliśmy trochę pogryzieni, Henio też miał parę ukąszeń, a Basię udało nam się ustrzec przed komarami.

MUSZKI PIASKOWE 

Na żadnej z odwiedzonych przez nas plaż nie było muszek piaskowych.

OPIEKA MEDYCZNA

Na wszystkich trzech wyspach, na których przebywaliśmy były szpitale. Na szczęście nie mieliśmy okazji skorzystać.

Jeśli natomiast jedziecie w miejsca mniej turystyczne, zawsze możecie dokładnie sprawdzić jakie są możliwości dostania się do lekarza / szpitala w danej lokalizacji. Zadzwońcie lub napiszcie do hotelu, w którym planujecie się zatrzymać, a z pewnością wszystko Wam napiszą.

Jeśli stoicie przed decyzją o wyruszeniu w pierwszą daleką podróż z maluszkiem, to może przyda Wam się również ten wpis: Pierwsza egzotyczna podróż z niemowlakiem. Znajdziecie tam informacje o tym kiedy zabrać niemowlaka w pierwszą daleką podróż, jak się do niej przygotować, a także co ułatwi decyzję o wyjeździe.

 

Jeśli spodobał Ci się wpis i chcesz być na bieżąco – polub nas na Instagramie i Facebooku 🙂