Kiedy wylatywaliśmy do Tajlandii Basia miała skończone 4 miesiące. Była to nasza trzecia podróż do tego kraju, wcześniej byliśmy tam we dwójkę w 2015 r. i we trójkę w 2017 r. – Henio miał wtedy 2 lata.

O tym kiedy zabrać niemowlaka w pierwszą daleką podróż i jak się do niej przygotować, a także co ułatwi decyzję o wyjeździe przeczytacie w poście Pierwsza egzotyczna podróż z niemowlakiem.

Poniżej same konkrety dotyczące Tajlandii.

PRZYGOTOWANIA

SZCZEPIENIA

Nie ma szczepień obowiązkowych, którym należy się poddać przed wyjazdem do Tajlandii.

ZALECANE są szczepienia przeciw:

– wirusowemu zapaleniu wątroby typu A (można szczepić po ukończeniu 1 r. ż);
– wirusowemu zapaleniu wątroby typu B;
– błonicy, tężcowi oraz polio;
– japońskiemu zapaleniu mózgu (jeśli ktoś zamierza przebywać w dżungli);
– wściekliźnie (jeśli ktoś zamierza mieć kontakt z dzikimi zwierzętami).

OPCJONALNIE można się poddać szczepieniom na:

– dur brzuszny;
– żółtą gorączkę;
– meningokoki A+C.

Małe dzieci, poniżej pierwszego roku życia, nie kwalifikują się do większości szczepień podróżnych. Należy przede wszystkim dopilnować żeby dziecko otrzymało wszystkie obowiązkowe i zalecane szczepienia zgodnie z polskim kalendarzem szczepień, bo w dużej mierze pokrywają się one ze szczepieniami obowiązkowymi i zalecanymi w wielu krajach.

Basia wyjeżdżając do Tajlandii była zaszczepiona przeciwko:  gruźlicy, błonicy, tężcowi, polio, zakażeniom wywoływanym przez Hib, WZW B, pneumokokom i rotawirusom. Dodatkowo dostała szczepionkę Nimenrix przeciwko meningokokom grupy A, C, W i Y czyli całkiem sporo z listy zalecanych szczepień miała zrobione.

Co z pozostałymi szczepieniami, które są rekomendowane, a na które zaszczepić nie możemy? Nic. Wybierajmy kraje, w których choroby tropikalne nie występują, albo występowanie jest związane z przebywaniem na określonych terenach (np. w dżungli) i tam oczywiście z dzieckiem nie jeźdźmy.

APTECZKA 

To najważniejsza rzecz podczas pakowania. Poświęciłam jej oddzielny post – do przeczytania tutaj. Ale nawet jeśli w Waszej apteczce czegoś zabraknie to i tak na miejscu są apteki i często bywa tak, że lek kupiony w danym kraju podziała nawet lepiej niż ten przywieziony z Polski. Tak jest np. przy zatruciach.

LOT

Lecieliśmy liniami Qatar Airways do Bangkoku z przesiadką w Doha czyli: 6h + 2,5 h transfer + 7 h. To bardzo optymalne długości lotów i nie za długa przerwa.

Do Tajlandii można też dolecieć bezpośrednio lotami czarterowymi i jeśli lot odbywałby się na noc to jest to bardzo dobre rozwiązanie.

Basia dużo spała, łatwo się ją przewijało, była bardzo spokojna. Wszystko przebiegło wręcz malinowo! Moim zdaniem dużą rolę odegrał tutaj wiek, bo 4-miesięczne dziecko nie jest jeszcze zbyt ruchliwe. Nie było problemu z ciśnieniem w uszach, podczas startu i lądowania podawaliśmy Basi albo mleko albo wodę.

Na takich długodystansowych lotach, dla niemowlaków przewidziane są specjalne kołyski, zapinane na ścianie przed niektórymi fotelami. W różnych liniach są różne zasady, ale w Qatarze z kołyski może skorzystać dziecko o wadze nie większej niż 14 kg i nie dłuższe niż 76 cm. Kołyskę można zarezerwować telefonicznie w biurze obsługi linii, ale tylko do 48 h przed lotem, później zostanie ona przydzielona jeśli będzie dostępna. Zazwyczaj nie ma tłumu lecących niemowlaków, więc nie powinno być  problemu, ale lepiej zarezerwować.

NASZA TRASA

Przylecieliśmy do Bangkoku, odpoczęliśmy jedną noc i od razu wybraliśmy się na wyspy. Odwiedziliśmy Koh Samet, Koh Chang, Koh Mak i Koh Kood. Nie był to więc wypoczynek w jednym miejscu, ale podróż z dość napiętym programem. Dokładny plan podróży znajdziecie tutaj: Tajlandia: plan podróży i koszty

PRZEMIESZCZANIE SIĘ

Trasa była zaplanowana w ten sposób, żeby odległości do pokonania nie były duże, ale i tak okazało się dość intensywnie.

8 x jechaliśmy taksówką
2 x jechaliśmy samochodem
2 x jechaliśmy busem
7 x płynęliśmy motorówkami
1 x płynęliśmy promem
1 x lecieliśmy samolotem

SAMOCHODY

Jechaliśmy dwa razy po ok. 3 godziny samochodem z kierowcą.

Za każdym razem niestety bez fotelików dla dzieci, bo zorganizowanie ich na miejscu jest bardzo trudne. Nawet jeśli w lokalnym biurze podróży czy w hotelu powiedzą Wam, że fotelik będzie, to nie zawsze jest pewność czy ostatecznie samochód z nim przyjedzie. Tak jest w Azji Południowo – Wschodniej i jadąc tam trzeba się z tym liczyć. To samo oczywiście dotyczy taksówek.

Znalazłam jedną firmę w Bangkoku oferującą przewozy z fotelikami dla dzieci, ale niestety tydzień przed planowaną podróżą nie mieli już wolnych aut. Tutaj namiary: transferbkk. Nie korzystaliśmy, ale na Tripadvisor mają bardzo dobre opinie.

ŁÓDKI

Początkowo mieliśmy się przemieszczać głównie dużymi lokalnymi łodziami – tzw. wooden boats (bardziej przypominają prom), ale okazało się, że najszybciej jest się poruszać motorówkami. Zarówno ze względu na czas samej podróży, jak i czas oczekiwania – motorówki pływały często, promy dużo rzadziej. Poza tym Basia wcale nie bała się huku silnika ani podskoków i głównie spała w czasie przepraw. Pływaliśmy motorówkami różnej wielkości, czasem nawet bardzo małymi – np. na 10 osób. Czy podróż jest spokojna czy buja zależy oczywiście od warunków na wodzie, ale gdy pewnego razu łódź bardzo podskakiwała, obsługa maksymalnie zwolniła i kazała nam się przesiąść na tyły, a tam było już dużo lepiej.

W północnej części zatoki Tajlandzkiej nie ma tzw. longtail boatów popularnych na południu, ale takimi łódkami swobodnie można poruszać się z niemowlakiem. Podróż jest zdecydowanie spokojniejsza niż motorówką.

KLIMAT 

Czy dziecku nie będzie za gorąco?

Temperatura w okresie, w którym byliśmy czyli w sezonie sięgała 34 stopni. W ciągu dnia, zwłaszcza w godzinach okołopołudniowych było bardzo gorąco i na drzemki, które wtedy przypadały staraliśmy się kłaść Basię w pokoju hotelowym, bo w wózku na plaży czy na basenie nie chciała zasnąć. Oczywiście jakiekolwiek kąpiele i wystawianie na słońce ograniczyliśmy do minimum, a najlepszą porą na plażowanie było popołudnie i wczesny wieczór. Oprócz tego nie zauważyliśmy żeby klimat jakoś szczególnie Basi przeszkadzał, raczej bobas był zadowolony z gołymi stópkami na wierzchu 🙂

SEN

ŁÓŻECZKA

Łóżeczka są dostępne w wielu hotelach i z reguły są bezpłatne, chociaż spotkaliśmy się też z dodatkową opłatą. Dostępność i opłatę można zazwyczaj sprawdzić na Bookingu na stronie każdego obiektu.

JETLAG

Kiedy przyjechaliśmy do Tajlandii nie było absolutnie żadnego problemu. Przylecieliśmy o 18:00 tamtego czasu czyli ok. 12:00 czasu polskiego, poczekaliśmy do ok. 21:00 i położyliśmy Basię spać. Wszystko od razu zaskoczyło, przesypiała całe noce z jedną pobudką, ale codzienne dodatkowe wrażenia zrobiły swoje i potrzebowała każdego dnia sporo snu.

Po powrocie przez tydzień budziła się ok. 3:00 / 4:00 i traktowała tę porę już jak poranek. Później przez kolejny tydzień pobudki były ok. 5:00. Następnie wstawała ok. 7:30, ale mieliśmy dwie pobudki w nocy. Po ok. 3 tygodniach wróciliśmy do starego rytmu czyli sen nocny w godzinach ok. 19:30 – 7:30 z jedną pobudką. Wiadomo, że przy tak małym dziecku wszystko jest płynne, ale widać było, że taka normalność przyszła właśnie po tym czasie.

JEDZENIE

INNA FLORA BAKTERYJNA 

W Azji jest inna flora bakteryjna i wielu rodziców obawia się przede wszystkim ewentualnego zatrucia dziecka.

Co możemy zrobić?

Na kilka dni przed wyjazdem zaczynamy podawać dzieciom probiotyki (my podajemy Dicoflor w kropelkach) i kontynuujemy przez cały pobyt.

Poza tym oczywiście pilnujemy żeby dziecko nie brało do buzi rzeczy z podłogi, nie puszczamy dziecka raczkującego w miejscu gdzie jest ewidentnie brudno. Dodatkowo wyparzaliśmy codziennie zabawki Basi, które Henio ciągle gdzieś rozrzucał. Nie da się w 100% przypilnować dziecka, ale w Tajlandii jest w miarę czysto więc mieliśmy większych obaw.

MLEKO

Jeśli dziecko pije mleko z piersi to idealnie!

Więcej zachodu mamy jeśli jest na mleku modyfikowanym i tak było u nas.
Zabraliśmy mleko na cały wyjazd, z lekkim zapasem – po pierwsze ciężko je dostać na miejscu, a po drugie i tak chcieliśmy żeby dostawała takie jak zawsze. Do tego 3 większe butelki na mleko i 2 mniejsze na wodę, bo w podróży nie zawsze była możliwość żeby je porządnie umyć. Poza tym płyn do mycia naczyń, gąbeczkę i wyparzacz do butelek.

Czy wyparzacz jest konieczny?

Jeśli zabieramy malutkie dziecko w miejsce z inną florą bakteryjną i konieczna jest szczególna dbałość o higienę to wydaje mi się, że tak. Nie zabraliśmy go do Indonezji i po dwóch dniach wyparzania butelek wodą z czajnika kupiliśmy go na Bali.

SPECJALNE JEDZENIE DLA DZIECI

Kaszki i słoiczki z jedzeniem dla niemowląt można kupić raczej tylko w większych supermarketach. W małych sklepach na wyspach może być problem z ich zakupem, bo tajskie dzieci podobno szybko zaczynają jeść to co dorośli.

Czy brać jedzenie z Polski?

Uważam, że jakaś kaszka i kilka słoików z jedzeniem, które dziecko lubi nie zaszkodzi. Ja zazwyczaj zabierałam coś dla Henia, bo on je bardzo selektywnie i zawsze były problemy z próbowaniem nowych rzeczy.

NORMALNE JEDZENIE

Na miejscu wszędzie znajdziecie zachodnie jedzenie – śniadania kontynentalne są w każdym hotelu (jajecznica, omlet, pankejki i wiele innych), o włoskie makarony w miejscach turystycznych też nietrudno, a nasz Henio na jednym z wyjazdów do Tajlandii prawie codziennie jadł ziemniaki. Do tego na każdym kroku pyszne owoce! W miejscach, w których byliśmy nie było żadnego problemu z takimi produktami.

A jeśli macie małego foodie to już w ogóle super, bo Tajlandia to przecież kulinarny raj! Basia jeszcze nie jadła pokarmów stałych, ale Heniowi dawaliśmy jedzenie z restauracji hotelowych i innych, które wydawały się czyste. 

KRZESEŁKA DO JEDZENIA

Znajdziecie je w wielu restauracjach, a już na pewno w restauracjach hotelowych.

AKCESORIA DO JEDZENIA

Dla większego niemowlaka warto zabrać ulubiony talerzyk i sztućce. Ja zawsze zabieram też dla Henia jakieś opakowanie żeby przygotować mu coś jedzenia kiedy się przemieszczamy, a także mały termosik.

WÓZEK

Czy wózek się przydaje?

Tak. Nie wyobrażam sobie żeby pojechać na taką wyprawę bez wózka. Nie zawsze będzie Wam potrzebny i nie zawsze będzie możliwość jego użycia (np. ze względu na teren), ale w wielu miejscach się przyda – na lotnisku, w hotelach, na basenie i na plaży, choćby nawet po to żeby uśpić malucha i żeby sobie w nim spał. Kiedy podróżowaliśmy z 2-letnim Heniem po Wyspach Trang na południu Tajlandii, gdzie nie ma dróg, to wózka nie mieliśmy, ale nawet tam przydałby się on dla dziecka, które nie chodzi.

Jaki wózek zabrać?

Najlepiej taki z dużymi pompowanymi kołami, ze względu na teren, który nie zawsze będzie łatwy. My zabraliśmy Baby Jogger City Mini GT, m. in. dlatego, że rozkłada się do leżenia i nadaje się dla dziecka niesiedzącego. Wcześniej podróżowaliśmy z Yoyo Babyzen i to jest super sprzęt, ale na lotnisko i do jakiegoś miasta przyjaznego wózkom 🙂 Składa się go do malutkich rozmiarów, sunie gładko po idealnych powierzchniach, jest lekki, ale ma małe kółka i nie sprawdzi się w Azji, gdzie często na drodze jest pełno dziur i krawężniki są wysokie. Mieliśmy go w Indonezji i jeździło się ciężko.

Baby Jogger City Mini GT sprawdził się, ale był jeden mały problem! Basia nie chciała w nim jeździć! Kiedy tylko ją do niego wkładaliśmy to płakała. Być może była nieprzyzwyczajona, może też dlatego, że nie widziała osoby prowadzącej, nie wiadomo. W każdym razie, zanim zabierzecie nowy wózek na wakacje, spróbujcie oswoić z nim maluszka. Pojazd przydał się za to dla Henia.

Jak przetransportować wózek?

Transport wózka macie w cenie biletu lotniczego dla niemowlaka (bo za niemowlę zawsze jest jakaś minimalna opłata, my płaciliśmy 240 zł). Musicie zgłosić wózek przy odprawie, ale oddajecie go dopiero przy wejściu do samolotu. My dostaliśmy go z powrotem w miejscu docelowym czyli w Bangkoku, a nie w miejscu przesiadki, czym byliśmy trochę zawiedzeni. Szczerze mówiąc, nie wiem czy taka jest generalna zasada czy to zależy od linii lotniczych.

NOSIDŁO

Nosidło na takiej wyprawie to absolutny must have!

Basia jeszcze samodzielnie nie siedziała więc najlepszym rozwiązaniem byłaby chusta, ale ja na codzień nie nosiłam jej w chuście i wiedziałam, że na wyjeździe sobie z nią nie poradzę. Chciałam żeby nosidełko, które zabiorę było dla niej bezpieczne, więc skorzystałam z porady eksperta i razem z Agą z Tulsie.pl przymierzyłyśmy kilka nosidełek i dobrałyśmy odpowiednie. Ostatecznie pojechało z nami regulowane nosidełko firmy Kavka, które można dopasować do rozmiarów malucha. Ustaliłyśmy też, że z racji wieku Basi, nosić możemy w razie potrzeby, ale nie np. przez kilka godzin w ciągu dnia.

Jeśli tak jak ja, nie za bardzo znacie się na noszeniu dzieci to poczytajcie na ten temat albo skorzystajcie z porady osoby kompetentnej i nie noście dzieci w byle czym, a już na pewno nie w wisiadłach!

LEŻACZEK

Leżaczek Baby Bjorn bardzo nam się przydał. Basia była w takim wieku, że chciała już coś widzieć, leżenie jej nie odpowiadało, a na rękach non stop to dość ciężko. Używaliśmy go w pokoju hotelowym, nad basenem, w restauracjach.  Leżaczek spakowaliśmy do plecaka 120 l (Campus Nadel), oddzielnie stelaż i oddzielnie materiał. Z tego też powodu nie wzięliśmy dwóch walizek tylko walizkę i plecak.

PRZEWIJANIE

PIELUCHY

Pieluchy i mokre chusteczki znajdziecie w każdym sklepie 7-Eleven, które są praktycznie wszędzie, a także w aptekach. Ale np. kiedy podróżowaliśmy po Wyspach Trang na południu, to sklepów w ogóle tam nie było, a tym samym ciężko było z pieluchami.

Kiedy jedziemy w lokalizacje mało turystyczne i nie mamy pewności czy dostaniemy w danym miejscu pieluchy, to zazwyczaj je zabieramy. Dodatkowo, w Tajlandii dostaniecie głównie pieluchomajtki, a ja za nimi nie przepadam więc to kolejny argument na tak.

Natomiast jeśli jedziecie w miejsca turystyczne to zabierzcie trochę pieluch przynajmniej na kilka pierwszych dni, bo łatwiej je mieć na początek, a nie od razu szukać sklepów.

PRZEWIJAKI

Takiego luksusu nie doświadczyliśmy, ale może gdzieś są! W każdym razie nie zauważyłam podczas żadnego z trzech naszych wyjazdów.

ZABAWKI 

Co ze sobą zabrać?

To co dziecko lubi 🙂 W naszym przypadku były to głównie grzechotki i gryzaki. Dostałam pytanie o minimum, które należy wziąć i pewnie nie ma tutaj uniwersalnej odpowiedzi, ale my wzięliśmy tyle ile poniżej.

CODZIENNA KĄPIEL

Kąpaliśmy Basię głównie w umywalkach, które trafiały nam się dość duże, ewentualnie pod prysznicem, uważając przy tym żeby nie piła wody.

Kiedy pojechaliśmy z Heniem do Indonezji zabraliśmy ze sobą małą dmuchaną wanienkę, z której ostatecznie skorzystaliśmy chyba tylko raz. Po całym dniu wrażeń najlepsza okazała się szybka wspólna kąpiel pod prysznicem, dlatego tym razem o wanience zupełnie nie myśleliśmy.

OPALANIE I KĄPIELE W MORZU / NA BASENIE

Basia codziennie kąpała się w basenie, rzadziej w morzu. Zawsze staraliśmy się wybierać miejsca zacienione, ale mimo to często używaliśmy strojów uv czyli specjalnych kombinezonów, które nie przepuszczają promieni słonecznych, miała czapkę i oczywiście była dokładnie wysmarowana kremem z filtrem mineralnym 50 spf. Jak możecie się domyślić, nie wróciła za bardzo opalona 🙂

Unikaliśmy słońca w ciągu dnia, za to Basia z przyjemnością obserwowała jego zachody !

KOMARY

Kwestia komarów stanowi dość duży problem ponieważ roznoszą one dwie choroby – malarię i dengę.

Ryzyko zarażenia malarią w Tajlandii jest niskie, nie zaleca się brania leków antymalarycznych, których i tak nie mogą oczywiście brać małe dzieci. My nigdy takich leków nie braliśmy wyjeżdżając do Azji.

Ryzyko zarażenia dengą w ostatnich latach podobno znacząco wzrasta i to była jedyna rzecz, która nas martwiła. Nie będę opisywać czym jest denga i jakie są jej objawy, tutaj macie dobre i aktualne opracowanie na ten temat w języku angielskim: Dengue Fever: A Comprehensive Traveler’s Guide i jeszcze po polsku: Denga.

Co można zrobić? Przede wszystkim trzeba zadbać o to żeby zminimalizować ilość ukąszeń:

1) Unikać przebywania na zewnątrz po zmroku, co w przypadku niemowlaka może być wykonalne (chociaż denga przenoszona jest też przez komary żerujące w dzień).
2) Nosić wieczorem ubrania z długimi rękawami i nogawkami.
3) Dokładnie sprawdzić pokój przed położeniem się spać, pilnować żeby wieczorem okna i drzwi były pozamykane.
4) Spać pod moskitierą.
5) Stosować repellenty na komary. W przypadku niemowlaków odpada stosowanie Muggi z deet. My kupiliśmy w Polsce plasterki Mosbito i naklejaliśmy je na łóżeczku, leżaczku i wózku. Na miejscu w 7-eleven kupicie podobne plasterki – Mossi Guard z cytronellą, czyli naturalnym olejkiem, którego nie tolerują komary, a także sam olejek w formie sprayu.  

Niestety, mimo takiej profilaktyki Henio i my zostaliśmy dość mocno pogryzieni. Basia przez 2 tygodnie miała tylko kilka ukąszeń, ale ona po zmroku przebywała głównie w pokoju.

OPIEKA MEDYCZNA

W Tajlandii, w miejscach gdzie jest dużo turystów, zawsze są też szpitale, przychodnie i apteki.

Jeśli natomiast jedziecie w miejsca nieturystyczne, zawsze możecie dokładnie sprawdzić jakie są możliwości dostania się do lekarza / szpitala w danej lokalizacji. Zadzwońcie lub napiszcie do hotelu, w którym planujecie się zatrzymać, a z pewnością wszystko Wam napiszą.

Jakie są nasze doświadczenia?

W tym roku na Koh Mak (niewielka i mało turystyczna wyspa) pewnego dnia rano Basia obudziła się z wielkim płaczem, nie mogliśmy jej długo uspokoić, nie chciała jeść. Miała katar więc zaczęliśmy podejrzewać zapalenie ucha. Na wyspie była przychodnia, dotarcie do niej z hotelu zajęło nam 10 minut. Zostaliśmy przyjęci od razu, lekarz osłuchał Basię, sprawdził uszy, wszystko było w porządku, a jeszcze na miejscu Basia się uspokoiła i coś zjadła. Normalnie w domu z takim problemem nie przyszłoby nam do głowy pędzić do lekarza, ale wiadomo – na wyjeździe od razu zapala się czerwona lampka. Przy okazji zapytałam panią doktor jakie są możliwości jeśli chodzi o transport do najbliższego dobrego szpitala. Powiedziała mi, że w 1,5h byłaby na miejscu karetka wodna i zabrałaby nas do szpitala w Trat. Tyle w teorii, nie wiem jakby to wyglądało w praktyce.

Przychodnia na Koh Mak

 

 

Zobacz też:

Pierwsza egzotyczna podróż z niemowlakiem

Tajlandia IV- plan podróży i koszty

 

 

Jeśli spodobał Ci się wpis i chcesz być na bieżąco – polub nas na Instagramie i Facebooku 🙂