Tajlandię pierwszy raz odwiedziliśmy w 2015 r. mając już na koncie kilka państw azjatyckich. Długo myśleliśmy czy właśnie tam spędzić kolejne wakacje, bo wydawało nam się, że niekoniecznie będziemy zadowoleni z pobytu w kraju, który był przecież tak bardzo zalany turystami ze wszystkich stron świata. Ale pojechaliśmy! Później pojechaliśmy drugi raz i w najbliższym czasie pojedziemy po raz trzeci 😉

DLACZEGO TAJLANDIA?

Pewnego wieczoru na wyspie Koh Mook spotkaliśmy parę Skandynawów, którzy powiedzieli nam, że w Tajlandii są dwudziesty drugi raz! Przyjeżdżali co roku na miesiąc. Wtedy trochę (no może bardziej niż trochę) nas to zdziwiło (jest przecież tyle pięknych miejsc na świecie!), ale ostatnio kiedy staliśmy przed wyborem destynacji na kolejny zimowy urlop to Tajlandia znowu przewijała się w naszych rozmowach jako bardzo poważny kandydat i wygrała. Dlaczego?

1) super miejsce na wyjazd z małymi dziećmi

W tym momencie jest to główny powód. Henio będzie miał wtedy 3 lata, a Basia 4 miesiące i szukamy miejsca, w którym jest bezpiecznie, w miarę czysto, opieka medyczna jest na wyciągnięcie ręki. Dodatkowo wszystkie potrzebne rzeczy można kupić na miejscu, a Tajowie uwielbiają dzieci!

Z perspektywy podróży z dziećmi plusem jest też to, że Tajlandia jest relatywnie blisko i można podzielić lot na dwa krótsze (przesiadka w Doha lub Dubaju). Chętnie polecielibyśmy w końcu na Filipiny czy do Meksyku, ale w tym momencie to chyba trochę za daleko. Przerobiliśmy już 13-godzinny lot z 7-miesięcznym Heniem na Bali i było wesoło!

2) łatwość podróżowania

Przemieszczanie się w Tajlandii jest niebywale proste! Mnóstwo lotów wewnętrznych, autobusy, busy, taksówki, tuk tuki, skutery, promy, speedboaty i wszelkie inne łódki. Wszystko można załatwić z dnia na dzień. Do tego cała masa hoteli, hosteli, innych miejsc zakwaterowania i mamy kraj, który idealnie nadaje się też na pierwsze dalsze wyprawy na własną rękę.

3) różnorodność

W Tajlandii jest wszystko – rajskie plaże, piękne krajobrazy, dzika natura, niesamowita architektura, szalone imprezownie, miejsca ciche i spokojne, bambusowe chatki i najwyższej klasy hotele. Każdy znajdzie coś dla siebie.

4) pyszne jedzenie

Byliśmy już w wielu miejscach, ale w niewielu z nich było tak smacznie jak w Tajlandii! A jak wszyscy wiedzą, dobre jedzenie to ważny element składowy udanych wakacji, dla niektórych może nawet najważniejszy! 😉 Tajska kuchnia należy do najlepszych na świecie – jest pysznie, różnorodnie, kolorowo, zdrowo i niedrogo! Jedzenie znajdziecie na każdym kroku, nie trzeba wypasionej restauracji żeby było super bo uliczne stragany też serwują smakołyki.

A jeśli tak jak my macie problem z dzieckiem jedzącym bardzo selektywnie lub niejadkiem, to nie przejmujcie się – znajdzie się też coś dla takich trudnych przypadków! Ostatnio Henio jadł w Tajlandii przez 2 tygodnie ziemniaki pod każdą postacią – puree, pieczone, gotowane, frytki – wszędzie udało się je dostać.

GDZIE TEN RAJ?

Powiedzmy sobie szczerze: to nie jest tak, że jedziesz do Tajlandii i wszędzie jest raj. Nie. Trzeba się trochę nagimnastykować żeby go znaleźć. Poza tym dla każdego rajem będzie coś innego. Jedna z moich definicji raju to pusta plaża z miękkim piaskiem i turkusową wodą, cisza i spokój. Gdybym pojechała do Tajlandii i spędziła cały wyjazd np. w Patongu na Phukecie to na pewno nie chciałabym wracać. I takich właśnie miejsc – zatłoczonych, komercyjnych, głośnych i ogólnie mało przyjemnych jest w Tajlandii całe mnóstwo. Ale jeśli się postaracie naprawdę możecie znaleźć miejsca, które są absolutnie fantastyczne.

Gdzie my znaleźliśmy raj? O tutaj:

Koh Mook

Koh Kradan

Koh Ngai

Koh Tup

Koh Poda

Koh Gai

To wyspy położone u wybrzeży dwóch prowincji – Krabi i Trang, które znajdują się na południu Tajlandii.  Szczegółowe informacje o każdej z nich i dużo zdjęć znajdziecie tutaj: Koh Mook, Koh Kradan, Koh Ngai, Koh Tup i Koh Mora, Koh Poda i Koh Gai.

KIEDY JECHAĆ?

To dość istotne pytanie jeśli ktoś poszukuje raju bo jakikolwiek ten raj by nie był, to bez słońca i niebieskiego nieba żadna laguna nie będzie tak lazurowa jakby była przy idealnej pogodzie i wrażenia mogą być średnie.  Wierzcie mi, nawet na Malediwach wcale nie ma szału jak leje deszcz.

Teoretycznie sezon w Tajlandii trwa od listopada do lutego (z pewnymi wyjątkami – do sprawdzenia tutaj), jednak listopad bywa jeszcze często pochmurny i deszczowy. Zawsze można oczywiście trafić lepiej lub gorzej, ale jeśli weźmiemy pod lupę statystyki pogodowe np. z Krabi to ilość dni deszczowych wygląda następująco: listopad – 12, grudzień – 6, styczeń – 3, luty – 2 (tutaj źródło).

Za pierwszym razem pojechaliśmy w drugiej połowie lutego i nie licząc deszczu padającego przez jedno popołudnie w Parku Narodowym Khao Sok, co jest normalnie w tej części Tajlandii, przez cały wyjazd niebo miało tylko różne odcienie błękitu. Kolejny wyjazd zaplanowaliśmy na drugą połowę listopada – kiedy przyjechaliśmy przez kilka dni było pochmurnie, z przebłyskami słońca, później pogoda była super, ale ostatniego dnia naszego pobytu nastąpił powrót monsunu i lało okropnie. Po powrocie śledziłam pogodę i deszcz utrzymywał się jeszcze około tygodnia. Opisuję to tak dokładnie bo wiem, że są osoby, którym na dobrej pogodzie wyjątkowo zależy. Sama przed wyjazdem w listopadzie rozpaczliwie szukałam informacji jak sytuacja rzeczywiście wygląda w tym miesiącu i oczywiście jest to loteria, ale jeśli zaliczacie się do grona osób, którym na słońcu zależy to rekomendowałabym grudzień, styczeń i luty.

JAK ZAPLANOWAĆ PODRÓŻ?

Wszystkie informacje dotyczące dwóch tras, które dotychczas zrobiliśmy i jednej, którą zaplanowałam dla rodziców znajdziecie tutaj:

Tajlandia – TRASA I

Tajlandia – TRASA II

Tajlandia – TRASA II

A tutaj wpis o WYSPACH TRANGnaszym numerze jeden na tajskie wakacje!

 

Jeśli spodobał Ci się wpis i chcesz być na bieżąco – polub mnie na Instagramie i Facebooku 🙂