Tego lata niestety nie udało nam się wyjechać w polskie góry ale nadrobiliśmy trochę późną jesienią – w połowie października, widząc świetne prognozy pogody na weekend, wyskoczyliśmy na szybko do Zakopanego. No może nie aż tak szybko, bo droga z Warszawy zajęła nam 7 godzin!  Odległość, a raczej czas jej pokonania to zdecydowanie główna przyczyna rzadszych wypraw na południe Polski. Ale tym razem mieliśmy na pokładzie jedno dziecko, a drugie do odebrania od dziadków na Podkarpaciu. Wizja spędzenia chociaż paru godzin na szlaku była kusząca!

W sobotę zrobiliśmy trasę z Kuźnic na Halę Gąsienicową przez Dolinę Jaworzynki, a w niedzielę krótki spacer w Dolinie Chochołowskiej – na miejscu spędziliśmy 36h, ale i tak było warto!

To nosidełko turystyczne Vaude (model sprzed paru lat). Na górskich szlakach często się takie spotyka. Basi na pewno było w nim wygodnie, szliśmy przez 4 godziny, z czego prawie 2 spała (musieliśmy tylko zabezpieczyć głowę żeby nie opadała). Wcześniej nosidła używał Henio i też chętnie w nim siedział. Gorzej dla rodzica, bo Tatusiowi było dość ciężko i bolały ramiona, ale to raczej pochodna sumy wagi ekwipunku i dziecka.


 

Jeśli spodobał Ci się wpis i chcesz być na bieżąco – polub nas na Instagramie i Facebooku 🙂